I decided to feature people who will ask to, so please, go on
And so, the polish part is about to start. I'm sorry, but it's over my skills to translate it xD.
Niemal kończy się trzytygodniowy plener w Luboradowie. Prac praktycznie nie mam wcale, zwłaszcza malarskich, ale mam tego fuksa, że robię rysunek na konkurs, o ten -> [link] co zwalnia mnie z rysowania plenerowych...no prawie. W każdym razie polecam przejrzenie archiwum. Nie wiem jak wy ale ostatnia edycja, a zwłaszcza pierwsze miejsce, bądź co bądź Grand Prix ministra kultury i dziedzictwa narodowego, warty 25 tyś. a takie gówno. Nie wiem, może ja mam jakiś gust zryty? Ale naprawdę, nic mnie tak nie wkurza jak ludzie dostający orgazmu na widok paru skrobnięć na kartce, albo trzysekundówkach zrobionych pędzlem do malowania ścian i czarną farbą. To jest wyjątkowo bolesne, zwłaszcza gdy się jest w takim środowisku i z tego zamierza się żyć. Albo to, że właśnie takie kilkusekundowce, co ja osobiście u siebie nawet nie zaliczam do obrazka, tylko do odpadu powstałego przy pracy, są tak chwalone. Nawet zresztą nie chodzi o styl tylko o ludzi. Ludzi, którzy machnięciem potrafią zawrzeć wszystko co w rysunku potrzebne, 3 kreski i już ma się silną sugestię oddziałującą na widza, jest beznadziejnie mało, mniej niż takich utalentowanych dziubdziubów, co dają mnóstwo szczegółów. Ale paradoksalnie ludzi malujących tym ekspresyjnym stylem jest od nasrania, bo wydaje się on prostszy od innych. Nie jest prostszy =____=' Uważam, że jest najtrudniejszy ze wszystkich.
Ja na konkurs rysuję perliczka. Nie miałam za bardzo wyboru co do tematu, wykłócałam się z nauczycielem, bo sama chciałam narysować coś surrealistycznego, jednak po przejrzeniu archiwum, gdzie było sporo tego typu prac, stwierdziłam, że perliczek mimo wszystko będzie dość oryginalny na tym tle. A kura to bardzo szczególna. Kształt głowy raz kojarzy mi się z dinozaurem, raz z skaczącą w powietrzu orką w wersji chibi (rysuję profil) a przy tym jest to ptak tak niesamowicie brzydki i pomarszczony(czyli w moim mniemaniu śliczny xD), że jestem naprawdę zadowolona, bo mogę rysować te swoje ukochane organiczne teksturki jak w moim "Decoy", a na formacie 100x70 mogę naprawdę zaszaleć. Niestety nie będę miała jak zrobić fotograficznej reprodukcji, ale mam sporo szkicy w podobnym klimacie, które możliwe, że wrzucę na Deva.
Ostatnio obejrzane anime -> Otogizoushi. Dzieli się ono na dwie 13-odcinkowe części, przy czym pierwsza dzieje się w X wieku, w okresie Heian, a druga we współczesności, a bohaterowie drugiej to inkarnacje tych z pierwszej. Gorąco polecam pierwszą część. Mówi się, że jest hermetyczna i bez znajomości japońskich legend ani rusz, mnie jednak się go bardzo przyjemnie oglądało. Całość stylizowana jest tak, jakby to nie była realistyczna opowieść, tylko japońska legenda o grupie bohaterskich podróżników. Zadbano nawet o takie drobiazgi jak język postaci - gadają oni bardzo poetycko i naprawdę przyjemnie się ich słucha.
Druga część to natomiast szajs straszliwy. Spodziewałam się po niej bardzo wiele, między innymi to, że będzie bardzo złożona, a i z racji tego, że znaliśmy historię z poprzedniego życia bohaterów, miałam nadzieję, że zostanie nam odpuszczony motyw z rozterkami głównej bohaterki a propo jej wcześniejszego ja...Niestety, nie oszczędzono nam motywów z ratowaniem Tokyo, nie oszczędzono tajemniczego facia w czarnym płaszczu (który w poprzednim życiu był naprawdę czarującą i NAPRAWDĘ tajemniczą postacią, a nie tylko starał się był a nie mógł ). Charaktery postaci zostały zgwałcone, kreska jest brzydsza...ogólnie, twierdzę, że lepiej poprzestać na pierwszej części
Oprócz tego obejrzałam cały .hack//SIGN - nudny strasznie, obejrzałam cały bo zauroczyła mnie postać Sory (mam sentyment do Assasynów, a on był dodatkowo tak uroczo wkurzający
Na lapku zagościł również niesławny "Twilight" na szczęście oglądany razem ze znajomymi, mieliśmy polewkę. Po nim nadszedł czas na "Batman - Dark Knight". Ponoć ludzie najeżdżają na ten film, ale jak dla mnie był cudny. Wciągał po prostu.
Czytać...przeczytałam "Marmalade Boy" i z tego co pamiętam to ostatnio w całości tylko to (oprócz takiego jednego szajsu, ale to za chwilę ). Ogólnie lubię shojo tej autorki, może nie są tak dramatyczne jak inne, a to przez to, że przez zbyt rozsądne zachowanie bohaterów problemy rozwiązywane są zazwyczaj za pierwszym podejściem, bohaterowie jak są zakochani to oprócz tego sobie ufają, więc jak rywalka powie Jemu, że Ona się puszcza, choć to oczywiste, że nie, to nie ma tragedii na 200 rozdziałów i nieporozumień, tylko wszystko się wyjaśnia po 1 rozmowie, więc nie czuć tego napięcia i dramy. Ale mnie się właśnie takie shojo bardzo dobrze czyta. Z mang tej pani czytałam i polecam jeszcze "Ultra Maniac" "Mint na Bokura" i "Spicy Pink". To takie przyjemne czytadełka są, tak gdzieś 6-7 w skali od 1 do 10. Nie polecam za to jej one-shotu "Datte Suki Nan Damon", bo ta pozycja akurat to taki typowy syf o bezsensownej miłości pustej panienki do chama.
Z ciekawości, obok serii wybitnych i dobrych lubię poczytać te uważane za wyjątkowo gówniane, ot po to, żeby zobaczyć, czego unikać jako przyszły (mam nadzieję ) mangaka. Więc zabrałam się za "Love Strip" Mayu Shinjo. Ta pozycja to wyjątkowo idiotyczna i pusta historia. Cały czas nic tylko o seks chodzi, podtekstów tyle co w hentajcu, a widać tyle co nic. Nijak narysowana, z wymuszonym humorem, etc. Jednym zdaniem - manga głęboka jak pochwa głównej bohaterki. Recenzja na Tanuki(nie moja) mówi świętą prawdę, jeśli ktoś chciałby się dowiedzieć więcej, to zapraszam. Kiedyś tam w zamierzchłej przeszłości przeglądałam zresztą, tak po kilka stron, prace tej pani - Love Celeb, Kaikan Phrase, Akuma no Eros i doliczmy właśnie ten ostatni "Love Strip". Olałam fabułę, bardziej chodziło mi o kreskę, która niby kiedyś wydawała mi się ładna, a chciałam nałowić jotpegów. Niestety, ja nie lecę u mężczyzn na kanciaste klaty, co wyglądają jak rozrośnięta trumna. Każdy facet jest zresztą idealnym klonem innego, nawet ujęcia się powtarzają. Kto chce, może poszukać jotpegów na jakimś serwisie, jak każdy z tych pięknisiów krzyczy. I-D-E-N-T-Y-K-O. Rozbawił mnie z resztą w Love Celeb motyw, jak główna bohaterka podchodzi do takiego klona i stwierdza, że on jej kogoś przypomina. Tak, ja wiem kogo
Z nie-shojców czytam jeszcze High School of the Dead, i niestety, też nie zapowiada się ciekawie. Trochę mało sensu, zombie, dużo krwi, irracjonalne zachowania bohaterów ("utknąłem i męczę się z ludźmi, których praktycznie nie znam, nie wiem kim są, ale musimy walczyć ramię w ramię, co mnie za to pokarało.........tak, to są moi najdroższy przyjaciele") od cholery cycków, fanserwisu i lansowania się...Ale kreska jest ładna, zwłaszcza bohaterowanie rysowani w mundurach sił specjalnych, bronie i pojazdy - to moja słabość. No i im dalej w las, tym powolutku akcja nabiera sensu (nie, że wszystko co na początku nie było wiadome, się wyjaśnia, bo prostu pojawiają się postacie ciekawsze i inteligentniejsze niż główni bohaterowie).
Dobrą pozycją jaką przeczytałam przed sesją było Yokohama Kaidashi Kikou- bardzo spokojna i nastrojowa historia o codziennym życiu ludzi i robotów w postapokaliptycznym świecie. Tutaj raczej nie uświadczy się jakiś gangów, złych organizacji, niebezpiecznych pustyń, etc. Raczej ruiny domów zarośnięte trawią, miasta przykryte wodą, wszystko takie ciche i wyjątkowo urokliwe. Podobną to Yokohamy historią jest Ai-ren, ta jednak jest bardziej ckliwa i sporo w niej erotyki, która w Yokohamie nie wystę
Naruto i Claymore czytam jak coś wyjdzie. Oba rozwijają sie całkiem ciekawie, jednak trochę narzekam na brak czegoś naprawdę dobrego. Zamierzam nadrobić stare klasyki jak Cowboy Bebop albo FLCL, ale sama byłabym wdzięczna za jakieś sugestie
Raczej nie patrzę po rynku narutopodobnych shonenów albo uberpopularnych pozycji w stylu Ouran. Fajnie byłoby usłyszeć sugestie a propo serii mało popularnych, aczkolwiek ciekawych i intrygujących, takich dla wąskiego kręgu odbiorców.
No
Oprócz tego zamierzam przynajmniej zapiąć na ostatni guzik scenariusz swojej mangi i zacząć pracę nad komiksem. Trochę się tych pomysłów naskładało i szkoda by było, gdyb umarły razem z moimi szarymi komórkami
Obiecuję sobie również skończyć kiribana 11 111. Boże, ta osoba chyba mi łeb urwie, ponad 2 lata czekać na kiriban. Pewnie już nawet mnie nie watchuje ale co tam XD.
To koniec już. Gratulacje dla tych co przeczytali wszystko









LALALALALA~ XDD
--
It's not easy thing to see a Keeper. Especially one who does NOT wish to be seen...
Thanks for fav'ing my work
--
'Humans act first, think later and feel last of all'
DA Gallery
Website
--
It's not easy thing to see a Keeper. Especially one who does NOT wish to be seen...
Previous Page12345...Next Page